Epidemia otyłości nie do zahamowania?

Już ponad 20 proc. polskich dzieci i nastolatków zmaga się z nadwagą lub otyłością. Bez podjęcia zdecydowanej i zakrojonej na szeroką skalę walki z tym problemem młode pokolenie Polaków czeka ponura przyszłość. Może ono żyć krócej od pokolenia swoich rodziców z powodu licznych chorób przewlekłych i powikłań związanych z nadmierną masą ciała. Co możemy zrobić, aby do tego nie dopuścić? Instytut Żywności i Żywienia znalazł na to skuteczny sposób.

Najnowsze doniesienia naukowe potwierdzają, że epidemia otyłości wcale nie zwalnia, lecz szybko narasta na całym świecie. Według raportu opublikowanego kilka tygodni temu przez czasopismo „Lancet” występowanie otyłości na świecie wzrosło już niemal trzykrotnie w ciągu ostatnich 40 lat: z 3,2 proc. w 1975 r. do 10,8 proc. w 2014 r. wśród mężczyzn oraz z 6,4 proc. do 14,9 proc. u kobiet.

Na tym jednak nie koniec. Opublikowane w tym raporcie prognozy przewidują, że jeśli obecne trendy się utrzymają, to w 2025 r. na otyłość będzie już cierpieć 18 proc. wszystkich mężczyzn i 21 proc. kobiet na świecie.

Lekarze i dietetycy z Instytutu Żywności i Żywienia (IŻŻ) ostrzegają przed lekceważeniem otyłości i nadwagi, zwłaszcza u dzieci i młodzieży. Podkreślają, że otyłość to nie tylko defekt estetyczny, lecz groźna choroba i główna przyczyna wielu innych chorób, takich jak cukrzyca typu 2, choroby układu krążenia (udar mózgu, nadciśnienie tętnicze), nowotwory złośliwe (rak jelita grubego, sutka, gruczołu krokowego) czy kamica żółciowa.

– Wbrew niektórym optymistycznym opiniom, epidemia nadwagi i otyłości nie została jeszcze skutecznie zahamowana. Ani na świecie, ani w Polsce. Prawda jest taka, że nadal nie radzimy sobie z tym problemem. Bez podjęcia zdecydowanych działań zaradczych w perspektywie długofalowej poniesiemy – jako społeczeństwo i państwo – ogromne tego koszty wynikające z leczenia licznych, rujnujących zdrowie skutków otyłości. Jesteśmy zbyt biednym krajem, żeby leczyć skutki tej epidemii. Zdecydowanie bardziej opłaca się nam inwestować w profilaktykę, a nasz Instytut udowodnił właśnie, że można skutecznie walczyć z epidemią nadwagi i otyłości wśród dzieci i młodzieży. W realizowanym przez nas szwajcarsko-polskim projekcie edukacyjnym pod nazwą „Zachowaj równowagę”, w ciągu zaledwie dwóch lat udało się nam zmniejszyć występowanie nadwagi i otyłości w szkołach podstawowych i gimnazjalnych o 1 punkt procentowy, z 21,9 do 20,9 proc. To znakomity, zachęcający wynik – mówi prof. Mirosław Jarosz, dyrektor IŻŻ i kierownik projektu.

Według prof. Jarosza, zahamowanie epidemii nadwagi i otyłości w szwajcarsko-polskim projekcie to istotne osiągnięcie z punktu widzenia zdrowia publicznego. Wskazuje bowiem, że zostało już wypracowane skuteczne narzędzie, które można upowszechnić w skali całego kraju. Zwłaszcza, że polskie dzieci zaliczane są od kilku lat do najszybciej tyjących w Europie. Warto przypomnieć, że w latach 70. poprzedniego wieku nadmierną masę ciała notowano w Polsce u mniej niż 10 proc. uczniów, podczas gdy obecnie już co piąte dziecko w wieku szkolnym (ponad 22 proc.) boryka się z nadwagą lub otyłością.

Z dorosłą populacją Polaków jest jeszcze gorzej. Szacuje się, że już 64 proc. mężczyzn w naszym kraju ma nadmierną masę ciała (wskaźnik BMI powyżej 25). W przypadku kobiet odsetek ten sięga już 49 proc.

– Wzrost występowania nadwagi i otyłości wśród polskich dzieci to efekt głębokich zmian stylu życia, w tym głównie ograniczenia aktywności fizycznej i spożywania zbyt dużej ilości wysokokalorycznych przekąsek. Z badań wynika, że ponad 50 proc. dzieci i młodzieży w Polsce na co dzień żywi się w sposób niezadowalający lub nieprawidłowy. Do najczęstszych błędów w żywieniu dzieci i młodzieży należą: zbyt duża konsumpcja produktów bogatych w tłuszcz, cukier i sól, nieregularne spożywanie posiłków, zmniejszenie liczby posiłków spożywanych w ciągu dnia czy też zastępowanie właściwych posiłków przekąskami – wylicza prof. Jadwiga Charzewska z Instytutu Żywności i Żywienia.

Eksperci szacują, że po dynamicznym wzroście konsumpcji przekąsek w Polsce w ostatnich latach (głównie produktów słonych, słodkich i zawierających dużo tłuszczu) obecnie spożywa je już 99 proc. dzieci w wieku przedszkolnym. Tymczasem z badań wynika, że osoby spożywające kilka przekąsek w ciągu dnia mogą wraz z nimi zjeść około 1000 kcal więcej niż osoby żywiące się w sposób tradycyjny. Jest to więc bardzo istotny czynnik ryzyka rozwoju nadwagi i otyłości.

Dowiedziono też, że zmniejszenie liczby spożywanych posiłków do 1–2 dziennie zwiększa wskaźnik masy ciała (BMI) u młodzieży do wartości 22. Spożywający 5 posiłków dziennie są znacznie szczuplejsi. Ich średni wynik BMI wynosi 19.

– źródło
IŻŻ

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.